rzucenie pracy, kolacje na waszyngtona, upijanie się domowym winem, jesienny spokój, nowe mieszkanie i wrzos na parapecie. bankiety na festiwalu w gdyni, nadranne wyznania i obietnice, noce na plaży i początek czegoś nowego.
(chociaż za dużo w tym wszystkim alkoholu. złudny dekadentyzm w delikatnieniu na kacu i powrotach o świcie taksówką).
wyjątkowo cieszy mnie ta perspektywa października.
God, tell us the reason youth is wasted on the young
it's hunting season and the lambs are on the run searching for meaningbut are we all lost stars, trying to light up the dark?
