wtorek, 30 września 2014

rzucenie pracy, kolacje na waszyngtona, upijanie się domowym winem, jesienny spokój, nowe mieszkanie i wrzos na parapecie. bankiety na festiwalu w gdyni, nadranne wyznania i obietnice, noce na plaży i początek czegoś nowego.
(chociaż za dużo w tym wszystkim alkoholu. złudny dekadentyzm w delikatnieniu na kacu i powrotach o świcie taksówką).

wyjątkowo cieszy mnie ta perspektywa października.

God, tell us the reason youth is wasted on the young
it's hunting season and the lambs are on the run searching for meaningbut are we all lost stars, trying to light up the dark?



sobota, 6 września 2014

mi suerte es andar de un sitio para otro y adaptarme a nuevos suelos. creo que lo logro porque tengo puñados de mi tierra en las raíces y siempre los llevo conmigo. (isabel allende)

szukanie na nowo mieszkania, szukanie w sobie spokoju (wiesz, czasem staram się tu być supermanem duchowym - j.k.), milion inspiracji i głód słowa pisanego (jak dobrze, że wrócił, dwa miesiące pustki intelektualnej to zdecydowanie za dużo, korpo, co ty robisz z ludźmi).



drugie najpiękniejsze miasto świata.
wieczory nad wisłą z piwem białym (obrzydliwe, smakuje jak ludwik) najpiękniejsze również.
plan na wrzesień: nie zapomnieć o wieczorach nad wisłą (bez piwa białego).

poniedziałek, 1 września 2014

ten moment, kiedy uświadamiasz sobie, że wszystkie produkty w lodówce są przeterminowane, bo nie zaglądałaś do niej od tygodnia. a wolny dzień zaskakuje tak bardzo, że ledwie zwlekasz się z łóżka na pokaz prasowy o 13.00.

ale potem idziesz na sin city i obiad z o. i dojrzewasz do ważnych decyzji. żegnaj korpo na pełny etat. witajcie badania naukowe, tłumaczenie filmów na festiwal filmowy i chociaż trochę oddechu.

***
oglądam: sin city - a dame to die for - robert rodriguez, frank miller (techniczny majstersztyk, fabularna porażka, ale w 3d robi wrażenie) ; boyhood - richard linklater (najpiękniejszy, łagodna nostalgia przemijania i poczucie, że świat jest na dobrej drodze, cokolwiek by się nie działo).