poniedziałek, 1 września 2014

ten moment, kiedy uświadamiasz sobie, że wszystkie produkty w lodówce są przeterminowane, bo nie zaglądałaś do niej od tygodnia. a wolny dzień zaskakuje tak bardzo, że ledwie zwlekasz się z łóżka na pokaz prasowy o 13.00.

ale potem idziesz na sin city i obiad z o. i dojrzewasz do ważnych decyzji. żegnaj korpo na pełny etat. witajcie badania naukowe, tłumaczenie filmów na festiwal filmowy i chociaż trochę oddechu.

***
oglądam: sin city - a dame to die for - robert rodriguez, frank miller (techniczny majstersztyk, fabularna porażka, ale w 3d robi wrażenie) ; boyhood - richard linklater (najpiękniejszy, łagodna nostalgia przemijania i poczucie, że świat jest na dobrej drodze, cokolwiek by się nie działo).


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz